Fri08182017

Aktualizacja07:34:00 AM GMT

+ 6
+ 2
Ona ma broń
poniedziałek, 20 lipca 2015 20:53
Wpisany przez Ella
Ella

Jestem z Leną już bardzo długo, w maju przeszło 7 lat. Jest nam razem cudownie, wspieramy się w trudnych chwilach, zabiegamy nawzajem o swoje względy, każde z nas stara się ze wszystkich sił, i wkłada całe serce w pracę, dzięki której budujemy ten związek, a razem z nim przyszłe życie. Jest ciepły słoneczny dzień z lekkim wietrzykiem, pełne lato. Umówiłem się dziś z Leną na cudowny spacer, w zaciszu nad wodą. Jeszcze tylko kilka chwil i ją zobaczę. Za każdym razem kiedy ją widzę mam to samo uczucie, uderzenie ciepła, motylki w brzuchu i błysk w oku. U niej widzę to samo. Ten moment właśnie jest najpiękniejszy. Jest. Idzie na wprost mnie, ma na sobie sukienkę, sandałki i rozpuszczone włosy, które rozwiewa jej wiatr. Przywitaliśmy się buziakiem, po czym skierowaliśmy się w stronę polnej drogi, u kresu której był staw. W oczach Leny jest coś dziwnego. Nie wiem co, może coś ją gryzie, tylko nie chce mi tego powiedzieć, a może po prostu gorszy dzień? Starałem się jął rozbawić, zająć jakąś anegdotką, epizodem. I na pierwszy rzut oka udawało mi się, początkowo się śmiała, a po chwila wracała do tego dziwnego stanu. Usiedliśmy nad wodą, przytuliłem ją i widząc, że wciąż to coś w niej siedzi zapytałem, ale ona szybko pozornie zmieniła to uczucie, kłamiąc, że to nic. Nie miałem już czym jej zabawiać, ani co opowiadać. Przyjmowała wszystko co mówiłem, ale nie dawała nic od siebie. I dalej kłamała, że nic się nie dzieje. Może to był problem we mnie? Czy zrobiłem coś nie tak? Może ma mnie dosyć? Zadzwonił mi nagle telefon, ale że był kiepski zasięg strasznie przerywało połączenie. Wstałem i odszedłem kilka kroków. To był tylko brat i jak zwykle nic ważnego. Rozłączyłem się i odwróciłem w kierunku Leny ale ona nie siedziała już nad wodą. Stała kawałek dalej pod drzewem odwrócona tyłem do mnie. Zawołałem ją ale nawet nie drgnęła. Podszedłem spokojnym krokiem i chwyciłem ją za rękę. Dalej stała tak samo. Stanąłem przed nią, oczy miała pełne łez, strachu, nienawiści, przerażenia. Było w nich wszystko, tylko nie miłość, ciepło i zaufanie. To nie była moja Lena… Patrzyłem na jej twarz. Była pełna bólu i rozpaczy. Usłyszałem dziwny dźwięk. Kliknięcie. Spojrzałem na jej ręce. Ona ma broń. Skierowaną prosto we mnie. Sparaliżowało mnie. Znowu spojrzałem w jej oczy. Widziałem w nich stanowczość i pewność, że to zrobi. Moja Lena. Dziewczyna wesoła, zawsze radosna, uśmiechnięta, delikatna, spokojna choć czasem nieznośna… Co się dzieje? Usłyszałem strzał. Zrobiło mi się ciepło, spod serca wylewała się na zewnątrz moja krew. Płynęła po mojej klatce piersiowej i brzuchu ciepłym strumieniem. Po policzkach Leny spływały łzy. Nie drżały jej nawet ręce, dalej stała bez ruchu. Zaczęła znikać mi z oczu, obraz rozmazywał się, a nogi uginały pod ciężarem mojego ciała. Upadłem. Leżąc na ziemi przez mgłę widziałem jak Lena puszcza pistolet na ziemie, a on upada obok mnie. Nie odezwała się ani słowem! Ona mnie zabiła.. Po chwili odwróciła się i odeszła. Widziałem już tylko ciemność…

Grupy dyskusyjne

Copyright (c) netFORMATOR.pl