Fri08182017

Aktualizacja07:34:00 AM GMT

Back Publicystyka Sport Piłka nożna Spartak w Lidze Mistrzów!
+ 1
+ 0
Spartak w Lidze Mistrzów!
czwartek, 30 sierpnia 2012 11:34
Wpisany przez Przemysław Maj
Przemysław Maj
Ari Da Silva Ferreira dał Spartakowi prowadzenie… (fot. pesstatsdatabase.com)

Dzięki remisowi w Stambule z tamtejszym Fenerbahce Spartak Moskwa zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Mecz zakończył się remisem 1:1, jednak w dwumeczu Spartak był lepszy.


Pierwsze spotkanie wygrali gracze Spartaka, więc do gorącego dziś Stambułu przyjechali bronić korzystnego rezultatu uzyskanego przed tygodniem. Podopieczni Unaia Emery'ego musieli być pod wrażeniem siły ofensywnej gospodarzy, w składzie Fenerbahce znajdowali się bowiem między innymi Sow, Kuyt czy były gracz Juventusu – Milos Krasić.

Jak się bardzo szybko okazało, Spartak nie zamierzał tylko bronić korzystnego wyniku z Moskwy. Szybkie akcje ofensywne już od początku spotkania siały postrach wśród niezbyt dobrze rozgrzanej linii defensywnej gospodarzy. Jedna z takich szybkich akcji zakończyła się golem dla podopiecznych Emery'ego. W 6. minucie wspaniałym dośrodkowaniem popisał się Aiden McGeady, a Ari nie miał innego wyjścia, jak tylko zdobyć bramkę. W tym momencie w dwumeczu było 1:3 i mimo że do końca pozostawało dużo czasu, Spartak był w wyśmienitej wręcz sytuacji. Jakby było mało nieszczęść gospodarzy, kontuzjowany Krasić musiał opuścić boisko, jeszcze zanim upłynął kwadrans gry. Wydawać się mogło, że gdy tylko goście strzelili gola, miejscowi od razu odpuścili pojedynek. Oddawali niemal całą powierzchnię do gry rywalowi, o walce o piłkę nawet nie było mowy. Wykazać się mógł szczególnie Joseph Yobo, który kilkakrotnie ratował swoich partnerów z opresji celnym wybiciem piłki. Wprowadzony Stoch również starał się być aktywny, ale jedyne, na co go było stać, to strzał z woleja obok bramki.


W miarę upływu czasu gospodarze próbowali śmielej atakować. Wprawdzie częściej utrzymywali się przy piłce, jednak ich dośrodkowania były albo niecelne, albo blokowane przez obrońców Spartaka. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy zza pola karnego strzał oddał Dirk Kuyt, lecz nie udało mu się pokonać Dzikania. W odpowiedzi szybką akcję przeprowadzili goście, ale po kilku zwodach i wyprowadzeniu w pole dwóch przeciwników Emmanuel Emenike nie poradził sobie z bramkarzem miejscowych. Do końca pierwszej odsłony meczu bramek nie oglądaliśmy. Do przerwy Spartak prowadził zatem z Fenerbahce 1:0, a w dwumeczu już 3:1, więc to goście z Moskwy byli jedną nogą w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Druga połowa meczu rozpoczęła się od odważnego strzału Hasana Ali Kaldrima. Tyleż odważnego, ileż paskudnie niecelnego. Nie minęły dwie minuty, a Aiden McGeady mógł podwyższyć prowadzenie swojej drużyny, jednak Irlandczyk jakimś cudem nie trafił w bramkę. W kolejnych minutach obie ekipy atakowały naprzemiennie, bo jedni chcieli wyrównać, a drudzy postawić kropkę nad i. Próbowali kolejno Stoch, Suchy czy Topuz, ale bramkarze obu zespołów byli dzisiejszego wieczora w dobrej formie. Po godzinie gry ładnie główkował Sow, chociaż wprost w ręce bramkarza rywali. Chwilę później fani znów zobaczyli główkę, tym razem Mehmet Topuz trafił w słupek, a jego dobitka, jak również dobitka Stocha, okazała się zbyt słaba na dzisiejszą formę Dzikania.


Gracze Fenerbahce napierali na gości coraz śmielej, a w szczególności wyróżniali się Mehmet Topuz oraz Kuyt. Miejscowi dopięli swego w 69. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wyrównującego gola zdobył Moussa Sow. Od tej chwili na boisku zaczęło się robić naprawdę gorąco. Gospodarze poczuli, że mogą doprowadzić co najmniej do dogrywki, a nawet wygrać to spotkanie z przewagą dwóch bramek. Jednak pośpiech w tym wypadku był złym doradcą, w poczynania Fenerbahce wkradło się bowiem wiele nieporadności i niepewności. Naprawdę nerwowo zaczęło się robić, gdy piłkarze, zamiast kopać piłkę, kopali się po nogach. Drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, dostał na dziesięć minut przed końcem meczu Demy de Zeeuw. Później Artiom Dziuba został ukarany żółtkiem za niesportowe zachowanie, bo chwilę wcześniej brutalnie faulował go Korkmaz.

W końcówce meczu drugą bramkę mógł zdobyć Sow, jednak jego próba została w świetnym stylu obroniona przez Dzikania. Sędzia z Niemiec doliczył aż sześć minut do regulaminowego czasu gry, jednak żadna z drużyn, choć sytuacji nie brakowało po obu stronach, nie zdobyła gola na wagę zwycięstwa. Pojedynek zakończył się remisem 1:1, a w fazie grupowej Champions League zagra Spartak Moskwa.

P.Maj / Więcej o piłce nożnej na www.pmaj.blox.pl

Grupy dyskusyjne

Copyright (c) netFORMATOR.pl