Fri05262017

Aktualizacja03:57:35 PM GMT

Back Publicystyka Sport Piłka nożna Jaki mamy wpływ na wynik meczu, czyli czy warto kibicować po fakcie
+ 2
+ 0
Jaki mamy wpływ na wynik meczu, czyli czy warto kibicować po fakcie
poniedziałek, 02 lipca 2012 22:33
Wpisany przez Monika
Monika

Temat piłki nożnej i kibicowania wciąż jeszcze na topie. Jest to dobry moment, aby zastanowić się nad psychologią kibicowania. Jaką rolę pełnią kibice?

Czy ich doping rzeczywiście ma wpływ na wynik meczu? Jeśli tak to czy jest sens kibicować swojej drużynie w czasie oglądania powtórki?

Wiara w swoją drużynę, żarliwe modlitwy, trzymanie kciuków, głośny doping na stadionie – czy pomagają? Chociaż trzy mecze, jakie rozegrała Polska Reprezentacja w czasie Euro 2012 pokazują, że te wszystkie starania na nic się zdały, kibice i tak gorąco wierzą w to, że uczestnicząc w meczu zapewniają wsparcie swojej drużynie. Coś w tym musi być. Dopingowany przez publikę zawodnik jest w stanie zrobić znacznie więcej niż wtedy, kiedy nie ma dookoła żadnego wsparcia. To właśnie dlatego znacznie lepiej się gra na własnym boisku przy swojej publice, niż na meczu wyjazdowym, gdzie wsparcie od swoich kibiców otrzymuje drużyna przeciwna.

Na stadionie w czasie meczu potrafi być naprawdę głośno. Mecz bowiem to ogromne emocje. Trudno oglądać go w milczeniu. Na stadionie słychać zarówno spontaniczne okrzyki kibiców, jak i bardziej świadome gesty mające na celu wspieranie drużyny. Należą do nich śpiewanie, trąbienie, skandowanie i wiele innych. Wszystko, co dzieje się na trybunach dochodzi do uszu zawodników. W ten sposób wiedzą oni, że ich kibice stoją za nimi murem. To wsparcie często dodaje im skrzydeł, ale także wywiera na nich pewną presję. Wiedząc, że mają za sobą setki, albo nawet tysiące kibiców oczekujących wygranej, starają się zagrać jak najlepiej, aby ich nie zawieźć.

No dobrze. Kibice będący na stadionie z pewnością jakiś wpływ na wynik meczu mają. A co z tymi, dla których jedyną możliwością obejrzenia meczu jest transmisja wideo? Czy ich doping też się liczy? Mówi się, że kibicowanie to swego rodzaju religia. A czy mniejsze znaczenie ma modlitwa w domu od tej w kościele? Gdyby kibice nie wierzyli w to, że swoim dopingiem wspierają swoją drużynę to pewnie by jej nie kibicowali.

Kiedy wszyscy kibice zebrani może nie w jednym miejscu, ale w jednym czasie łączą się we wspólnym kibicowaniu to jeszcze ma sens. Ale czy sens ma kibicowanie, kiedy w telewizji leci nie transmisja wideo, a retransmisja? Przecież to, co się stało już się nie odstanie. Odpowiedź na to pytanie należy chyba pozostawić filozofom, którzy zastanawiają się nad tym, czym jest czas, czy mamy wpływ na przeszłość, albo czy człowiek w ogóle ma jakikolwiek wpływ na to, co się dookoła niego dzieje.

Chociaż na zdrowy rozum kibicowanie po fakcie jest zupełnie bezsensowne to jednak wiele osób nadal na powtórkach swojej drużynie kibicuje. W ten sposób każdy kibic spełnia swój „święty” obowiązek. Robi to nie tylko dla drużyny, ale także dla siebie. Jeśli na powtórce meczu ma ochotę dopingować swojej drużynie i się dobrze bawić, dlaczego nie? Jeśli do tego wierzy w to, że nadal ma wpływ na wynik meczu, jego przeżycia i emocje z pewnością są jeszcze większe. Nic dziwnego, że przed obejrzeniem powtórki każdy robi wszystko, by tylko nie poznać wyniku meczu. Popsułoby mu to połowę zabawy.

Bez względu na to, czy kibic wierzy w to, że nadal ma wpływ na wynik meczu, czy nie, ma czyste sumienie. Przecież wspierał swoją drużynę, a to czy jego „modlitwy” zostały wysłuchane po fakcie to już zupełnie inna sprawa.

Copyright (c) netFORMATOR.pl