Mon06262017

Aktualizacja07:53:03 AM GMT

Back Publicystyka Różne Poleć film „Berlin Calling”, czyli film o zawiłościach ludzkiej psychiki…
+ 2
+ 2
„Berlin Calling”, czyli film o zawiłościach ludzkiej psychiki…
niedziela, 18 marca 2012 14:58
Wpisany przez Marlena Dąbrowska
Marlena Dąbrowska

DJ Ickarus (w tej roli Paul Kalkbrenner i jednocześnie autor ścieżki dźwiękowej do filmu)  to młody, nieprzeciętnie zdolny DJ, który pragnie osiągnąć szczyt w swojej profesji. Jak się okazuje, talent nie wystarcza.

Przede wszystkim Icarusowi zaczyna brakować czasu, pomysłów i wsparcia bliskich, przez co sięga po narkotyki. Po zażyciu mieszanki prochów, bohater ląduje w szpitalu psychiatrycznym. Świat, mówiąc kolokwialnie, wali mu się na głowę. Nie daje sobie rady sam ze sobą. Kiedy wydawca odkłada projekt jego płyty na „dalszy plan” DJ jest załamany. Zaczyna tworzyć jeszcze bardziej intensywnie, jednocześnie będąc pod wpływem silnych leków. Jego utwory powstające w szpitalu są niesamowicie psychodeliczne, wręcz mroczne.

W między czasie pojawiają się kolejne nieprzyjemności. Ukochana, która miała wspierać DJ'a, również nie wytrzymuje napięcia i … zaczyna sypiać ze swoją byłą kochaną. Icarus jest samotnym, zagubionym artystą szukającym akceptacji i pomocy. Czy ją odnajdzie? Pod wpływem kogo się zmienia? Motorem napędzającym metamorfozę jest miłość. Miłość do muzyki i Mathilde (w tej roli Rita Lengyel) sprawia, że Icarus zaczyna szukać innej, tym razem dobrej drogi, która ma doprowadzić go do wielkiej kariery.

Film porusza temat specyficznej i złożonej natury młodego człowieka szukającego spełnienia. Każdy z nas ma jakieś ambicje, chce coś osiągnąć, spełnić się. Niektórzy z nas po prostu zbyt szybko chcą wszystko dostać. „Berlin Calling” pokazuje nam, że nie warto używać wspomagaczy do uzyskania sukcesu. Wyłącznie nasza ciężka praca i wytrwałość w działaniu mogą zapewnić nam satysfakcję i sukces.

Ważną częścią filmu jest muzyka. Aktor grający głównego bohatera w całości stworzył ścieżkę dźwiękową do tegoż filmu. Czy jest ona dobra? Kwestia gust. Ja osobiście nie przepadam za klubowymi bitami i szczerze mówiąc słuchanie tego typu muzyki przez dwie godziny było dla mnie męczące. Jednocześnie według mnie, może pojawia się tu nieco hipokryzji, muzyka idealnie pasowała do tematyki filmu i nie wyobrażam sobie żadnej innej ścieżki dźwiękowej w tle wydarzeń. Czy „Berlin Calling” może nas czegoś nauczyć? Tak. Przede wszystkim silnej woli i wytrwałości w działaniu. Film ten pokazuje nam, że nawet wtedy kiedy upadniemy na samo dno, nawet wtedy kiedy zamkną nas w psychiatryku, nawet wtedy kiedy nasza partnerka nas zostawia i wraca do swojej kochanki, nawet wtedy... warto wierzyć w lepsze jutro.

Copyright (c) netFORMATOR.pl